Dlaczego wyłączyłem formularz kontaktowy na stronie?

Dlaczego wyłączyłem formularz kontaktowy na stronie?
Dlaczego wyłączyłem formularz kontaktowy na stronie?

To będzie krótki wpis, w zasadzie nie miałem zamiaru go pisać. Co można napisać o tym, że wyłączyłem formularz kontaktowy na stronie? To będzie bida z nędzą, ale chciałbym wyjaśnić trochę, dlaczego wyłączyłem formularz na stronie. Mógłbym znaleźć milion powodów, długo wymieniać, ale to i tak nie ma najmniejszego sensu. Dlatego napiszę krótko – spora część użytkowników pisała na moją skrzynkę takie bzdury, że nie mogłem już na to kurwa bezczynnie patrzeć.

Jebał cie pies

Wyrucham twoją matkę

Twoja witryna została zhakowana

Ty chory pojebie

To tylko niektóre z cytowanych nagłówków wiadomości, jakie dostaję na swoją skrzynkę. Serio kurwa? Wiecie, że macie kopę w głowie, a gówno, które przelewacie, ląduję w kiblu, bez wnikania w jego zawartość? Przez takich chorych pojebów cierpią osoby, które komunikują się normalnie, a piszą do mnie o poradę, podpowiedź w życiowych zakrętach.

Zostałem zhakowany, ojej!
Zostałem zhakowany, ojej!

Czy wróci kiedyś formularz kontaktowy na stronie?

Na pewno wróci, szukam tylko rozsądnego rozwiązania jak odsiać ten cały chłam. Nie jest to łatwe, ale możliwe do wykonania. Na co dzień mam bardzo dużo zajęć i obowiązków, a blog, który tu prowadzę, jest non-profit i taki zawsze pozostanie. Nie zależy mi, żeby tu zarabiać, ale oddać jakąś wartość dla Was, dla moich czytelników.

Kiedy zakładałem tego bloga, nie sądziłem, że zajrzy tu pies z kulawą nogą. Nawet nie miałem pojęcia jak bardzo wtedy się pomyliłem…

Tak więc kochani, żeby już nie przedłużać, kontakt jest tutaj, trochę zmieniłem jego formę, trochę jest trudniej, ale możecie pisać – Ci oczywiście którzy macie coś ciekawego do powiedzenia 🙂

Kim jest Pan Wyrafinowany? Być może to osoba, którą mijasz rano w metrze, pospiesznie jadąc do pracy. A może to osoba, z którą zderzyłeś się wózkiem w sklepie. Pędząc jak szaleniec do długiej niczym za komuny kolejki do kasy. Być może to sprzedawca w kiosku, w którym kupujesz miejski, Newsweek lub wkłady do e-papierosa. Jestem taki jak Ty. Codziennie rano wychodzę z domu, pracuję, robię zakupy, wracam do domu i kładę się spać. Czasami opisuję to, co przeżyłem albo to, co chciałbym Ci przekazać. Przeczytasz?