Dlaczego zdrada tak dobrze smakuje?

Dlaczego zdrada tak dobrze smakuję nam wszystkim?
Dlaczego zdrada tak dobrze smakuję nam wszystkim?

Zdrada to bardzo ciekawy temat. Smaczne danie w chwili konsumpcji, jednak w konsekwencjach gorszę od kebsa z podwójnym pikantnym z centralnego. Dlaczego zdrada tak dobrze smakuje? Czy to zakazany owoc, który jest najdojrzalszy, najładniejszy, najsłodszy i naj naj? Czy to może pierwotny instynkt odkrywania nieznanych lądów? A może to nieustanne wabienie i przyciąganie płci przeciwnej? A może jednak brak zrozumienia w obecnym związku? Czy to tylko chwila słabości? Skok w bok? Czy może przypadek? Co tak naprawdę to wszystko tłumaczy?

Niewątpliwie zdrada wygrywa wszystko w kategorii kamuflaż i wyjaśnienia. Ludzkość wymyśliła miliony tłumaczeń dla zdrady i drugie tyle kamuflaży, żeby się nic nie wydało. Jednak zdrada jest cwańsza, zawsze wygra i wyjdzie na wierzch. W najmniej niespodziewanym momencie, zmiatając pionki z planszy niczym mokre lawiny śnieżne niczego nieświadomych narciarzy.

Dobrze, to znaczy nie dobrze, ale zebrałem się o tym napisać, ponieważ jest to temat niezwykle ważny. Niezależnie czy tworzymy stały czy — przelotny — „związek”. Zdrada rozpierdoli wszystko.

Alkohol i zdrada

Kiedyś rozmawiałem z koleżanką na temat zdrady. Zaimponował jej facet z innego miasta, który przyjechał do firmy na szkolenie, w której pracowała. Jakiś ważny klient. Mega przystojny, nieco starszy i bardzo dżentelmeński. Żadna z kobiet nie mogła przeoczyć jego męskiego twardego głosu, hebanowego zarostu i szytego na miarę mocno granatowego garnituru. Odbyło się jedno, drugie, trzecie spotkanie i czwarte, po którym została zorganizowana firmówka. Kadra zarządzająca i najważniejsi klienci razem na wspólnej kolacji w rytmach błyszczącego fortepianu i bąbelków prosecco. Wieczór zapowiadał się wirtuozersko. Piękne kobiety i przystojni mężczyźni. Po wybornej kolacji i spożyciu czegoś mocniejszego atmosfera nabrała rumieńców. W końcu było gorące lato, wieczór, lekkie kreacje i otwarty bar. Nasza królowa wieczoru nawet nie zorientowała się, kiedy przystojny brunet zdjął jej czarne, koronkowe majtki. I uwiódł tak, że zrobili to jeszcze kilka razy w ciągu najbliższego miesiąca.

Na szczęście ta historia nie miała swojego tragicznego finału i końca jej małżeństwa. Zdrada nie wyszła na jaw. W końcu kobieta. Chociaż chodzą pogłoski, że jelenie w Bieszczadach zazdroszczą jej mężowi poroża. No bywa i tak.

Mimo wszystko wakacje to doskonały czas do zdradzieckich wojaży. Chodzimy lekko ubrani, odsłaniamy miejsca, które większość roku pozostają zakryte. No i alkohol — to on robi najważniejszą robotę. Tutaj nie ma równouprawnienia, chociaż… kobiety mają trochę monopol na niewierność. Zgubione majtki to coraz częstsza rzeczywistość. Kobiety coraz częściej wychodzą z roli zdradzanej i same zdradzają. Jednak rzadziej ich zdrada wychodzi na jaw, bo są po prostu znacznie bardziej dyskretne niż mężczyźni. I to właśnie głównie mężatki są cichym i bezpiecznym ulokowaniem niewinnego flirtu, który może wykiełkować w ognisty romans. Są tacy, którzy bzykają tylko mężatki, tak jak nasz przystojniak z opowieści. Mężatka w roli kochanki nie wyda ogiera, który ją rżnie przy każdej możliwej okazji, bo sama boi się o swoje ledwo zipiące małżeństwo. Mężatki z reguły są zadbane i nie przenoszą rzeżączki niczym szczury tyfusa w przeciwieństwie do niedoświadczonych małolatek.

Była sobie zdrada…

Większość romansów nigdy nie wychodzi na jaw. To pewne. Jednak o niewierności swoich partnerów dowiaduje się aż około 1/4 zdradzanych. Znaczna większość z tych związków kończy się rozstaniem, nawet jeśli romans był tylko przelotny. Zazwyczaj osoby, które wdają się romanse są w wieku 24 — 34 lat, są w stałym związku, czyli uprawiają małżeństwo i najczęściej są strasznie zaniedbywani przez swoich partnerów — zazwyczaj mężów. Tak, mówimy tu w dużej mierze o mężatkach, które statystycznie zdradzają częściej niż mężowie.

Dlaczego właściwie dochodzi do zdrady? Cóż… każda sytuacja jest inna, jednak z tych mi najbardziej znanych są to zaniedbania partnera lub alkohol. Ale po kolei. Z alkoholem już wiemy jak jest. Pijane damy bawią się jak damy, tylko jakoś łatwo gubią majtki. Z facetami to wiadomo jak jest. Wstawiony, będzie szukał okazji. Za dużo wypity, już sam za wiele nie może… a kobiety, no cóż. Nie ma, że nie może. Skoro alko mamy wyjaśnione, to przejdziemy do relacji między ludzkich.

Relacje, szczególnie w związku często są bardzo zawiłe, wypalają się z biegiem lat. Z płomiennej młodzieńczej miłości przedołtarzowej została łysa głowa, wiszący brzuch i zrzędzące gardło. To pewne jak w banku, że jeśli twoja druga połówka się spasła i nie dba o siebie, a ty nadal wyglądasz atrakcyjnie będziesz szukać atencji na mieście. I nie twierdzę, że ludzie otyli się źle ruchają, bo nie wiem tego, ale wygląd wbrew pozorom ma olbrzymie znaczenie!

Dobra, zdrada przecież to nie tylko z powodu wyglądu, tylko raczej z niedopieszczenia. Tu dochodzimy do sedna sprawy. Wypalające się uczucie. Brak zrozumienia. Brak czasu. Wszystko zaczyna się od oddalania, czyli nierobienia razem rzeczy, które wcześniej was fascynowały i scalały. Wspólna przejażdżka rowerami, wspólny obiad, wspólna pasja. Jeśli macie już odpowiednio dużo lat, to nawet wspólne zbieranie grzybów w lesie xD. Nie chodzi o to, aby od razu popierdalać do teatru i na obiad do restauracji. Tylko o wspólne spędzanie czasu. Ludzie się oddalają przez to, że nie robią czegokolwiek razem. Oczywiście gnicie na kanapie przed telewizorem się nie liczy. To nie jest wspólne spędzanie czasu.

Zdrada na żądanie

To najbardziej wyrafinowana z opcji, czyli oko za oko, ząb za ząb, zdrada za zdradę. Zwykle jest do przewidzenia i zatrzymania, jednak najczęściej nikt tego nie robi. Takie działanie jest skrupulatnie planowane w ukryciu i wychodzi w najmniej nieoczekiwanym momencie z uśmiechem Jeremyiego Clarksona wieszczącego przegranemu swoje zwycięstwo w wyścigu.

Jeremy Clarkson wygrywa wyścig xD

Tutaj nie ma co się rozpisywać, zasada jest banalnie prosta. Jeśli dopuściłeś, dopuściłaś się zdrady, to zapewne otrzymasz w odwecie taki sam miód. Niezależnie od tego, w jaki sposób doszło do twojej sytuacji. Zwykle w takich przypadkach druga strona, szykując odwet, zapowiada lub daje znaki, aby później z premedytacją wypowiedzieć słynne „jesteśmy kwita”. Niewątpliwie takie zachowanie jest lekkomyślne i zwyczajnie gówniarskie.

Jak by na to nie spojrzeć, to w zasadzie zdrada za zdradę jest takim przystankiem na żądanie. Gdzie prowodyrem całej sytuacji jest ta pierwsza osoba. Duże skomplikowanie może pojawić się w przypadku, jeśli do zdrady nie doszło…

Sami najebaliśmy tego bigosu…

Każdy zdradę rozumie trochę inaczej, a każdy związek wyznacza sobie nieco inne granice wierności. Dla jednych zdradą będzie pójście żony na piwo z kumplem, dla innych nocowanie męża u koleżanki xD. Wszyscy zgodni są co do jednego – zdrada to po prostu złamanie umowy pomiędzy partnerami. Przy czym umowa ta może mieć różne warunki i różne skutki. Szczególnie młodzi ludzie coraz częściej rezygnują z monogamii na rzecz otwartych związków. Powoduje to niesamowitą komplikację relacji międzyludzkich i uciekanie od zobowiązań. Skomplikowane, prawda?

Dobra, jeszcze istnieje jedna bardzo ważna wypadkowa. Czynniki przypadkowe. Według danych statystycznych ponad 60% romansów powstaje w pracy! To jeszcze nie jest ten czynnik przypadku. W pracy spędzamy dużo czasu razem, możemy się dobrze poznać, zobaczyć w różnych sytuacjach. Część korposzczurów spędza w pracy więcej czasu niż w domu ze swoimi dziećmi i partnerami. Dzięki czemu powstają nowe, czasami bardzo zażyłe relacje. Owe relacje nie miałyby prawa wykiełkować, gdyby nie ponadnormatywne spędzanie czasu razem. Często więcej niż z partnerem, który czeka w domu z obiadkiem. I to jeszcze nie jest ten czynnik przypadku. Czynnik przypadku wychodzi wtedy, kiedy owa relacja zaczyna się spotykać poza biurem. W miejscu wolnym od pracy i zobowiązań. Taka relacja z odrobiną domieszki procentów często kroczy dostojnym krokiem w stronę płomiennego romansu. Tak, ten romans miał swój początek w pracy, jednak nikt o zdrowych zmysłach nie będzie się ruchał na biurku czy w sali konferencyjnej.

To właśnie głównie z tego powodu skok w bok miał szansę się stać faktem, bo relacja wykroczyła z życia biurowego w stronę prywatną, bez zobowiązań i poważnych konsekwencji. Czasem jeden krok za dużo, może być krokiem nie do cofnięcia.

Słowo od autora

To już moja tradycja, że wtrącam na koniec słówko od siebie. Niech będzie. Okazja czyni złodzieja — zdrada wykorzystuję okazję. Tymi oto słowami podsumuję ten wpis. Róbcie razem fajne rzeczy, dbajcie o wspólne relacje, a okazji do zdrady będzie naprawdę niewiele.

Twój punkt widzenia jest zupełnie inny? Masz ciekawą historię z płomiennym romansem? Dopisz się w komentarzu. Nos vemos pronto!

Kim jest Pan Wyrafinowany? Być może to osoba, którą mijasz rano w metrze, pospiesznie jadąc do pracy. A może to osoba, z którą zderzyłeś się wózkiem w sklepie. Pędząc jak szaleniec do długiej niczym za komuny kolejki do kasy. Być może to sprzedawca w kiosku, w którym kupujesz miejski, Newsweek lub wkłady do e-papierosa. Jestem taki jak Ty. Codziennie rano wychodzę z domu, pracuję, robię zakupy, wracam do domu i kładę się spać. Czasami opisuję to, co przeżyłem albo to, co chciałbym Ci przekazać. Przeczytasz?

Zostaw odpowiedź :

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany!

+ 39 = 40